Zapisz się do naszego newslettera
Twoje zgłoszenie zostało wysłane!
Ups! Coś poszło nie tak podczas przesyłania formularza.
CEO & Co-Founder @ Gridaly
Zbieranie leadów na targach kończy się fiaskiem nie na hali wystawienniczej, lecz tydzień później – w biurze, przy stosie wizytówek bez kontekstu i skrzynce mailowej, do której nikt nie zajrzał. Żeby tak się nie stało, potrzeba trzech rzeczy: dobrego przygotowania przed wydarzeniem, przemyślanego procesu na hali i konkretnego planu follow-up na długo przed powrotem do domu.
Zbieranie leadów na targach to proces pozyskiwania, kwalifikowania i zapisywania danych kontaktowych potencjalnych klientów podczas targów branżowych – wraz z kontekstem rozmowy, który pozwala na skuteczny follow-up po wydarzeniu.
Większość firm przyjeżdża na targi z dobrym stoiskiem i złym planem na kontakty. Zbierają wizytówki, robią zdjęcia, zapraszają do fotobudki. Po powrocie okazuje się, że nikt nie wie, z kim była rozmowa o produkcie A, a kto pytał o usługę B.
Problem tkwi w tym, że kwalifikacja leadów odbywa się po fakcie, a nie na miejscu. Jeśli każda osoba odwiedzająca stoisko jest traktowana identycznie – bez oceny potencjału i bez zapisania kontekstu – po targach mamy listę kontaktów, a nie lejek sprzedażowy.
Rozwiązanie jest proste, choć rzadko wdrażane: każdy członek zespołu powinien wiedzieć, kogo szuka, co chce od tej osoby uzyskać i jak odnotuje wynik rozmowy.
Dobre przygotowanie to nie logistyka – to strategia. Pierwsza decyzja dotyczy celu: czy jedziemy po nowych kontaktach z rynku, po spotkaniach z obecnymi klientami, po partnerstwach z innymi wystawcami, czy po rozpoznaniu branży. Od odpowiedzi zależy wszystko inne: ustawienie stoiska, rola personelu, sposób kwalifikacji rozmów.
Firmy, które nie określą celu z wyprzedzeniem, tracą czas na hali na rozmowy, które nie prowadzą nigdzie – i wracają z wrażeniem, że targi „nie zadziałały".
Warto też pamiętać, że potencjalnych leadów szukamy nie tylko wśród zwiedzających. Inni wystawcy – zwłaszcza na dużych targach branżowych – mogą być cenniejszymi partnerami niż ktokolwiek przechodzący korytarzem. Dobry plan obejmuje obie grupy.
Decyzję o udziale w targach warto podejmować możliwie wcześnie – najlepiej pół roku przed wydarzeniem. Daje to czas na zarezerwowanie dobrej lokalizacji stoiska, zaplanowanie komunikacji w mediach społecznościowych i wykorzystanie narzędzi, które oferuje sam organizator: od aplikacji do umawiania spotkań po możliwość wystąpienia w panelach dyskusyjnych. Firmy, które zgłaszają się na ostatnią chwilę, zazwyczaj nie korzystają z połowy dostępnych możliwości.
Zbieranie leadów to nie to samo co zbieranie wizytówek. Kwalifikowanie – czyli ocena, czy dany kontakt to potencjalny klient, partner czy przypadkowy przechodzień – musi się odbywać na miejscu, podczas rozmowy.
Tu kluczową rolę odgrywa personel stoiska. Jeśli przedstawiciele firmy są ciągle zajęci rozmowami, a nikt nie wita osób podchodzących do stoiska, część wartościowych kontaktów po prostu odejdzie. Warto rozdzielić funkcje: ktoś prowadzi rozmowy merytoryczne, ktoś inny wita, wstępnie kwalifikuje i przetrzymuje gości do momentu, gdy specjalista jest wolny.
Personel eventowy – hostessy i promotorzy – może w tym procesie odegrać konkretną rolę: witać, zachęcać do wejścia, inicjować rozmowę, a w razie potrzeby przemieszczać się po hali i nawiązywać kontakt z osobami, które nie trafiają do stoiska samodzielnie. Zbieranie leadów może się więc odbywać nie tylko przy stoisku, ale też aktywnie – na korytarzach i w innych częściach hali.
Kluczowe jest jednak zapisywanie kontekstu. Sama wizytówka lub numer w telefonie bez notatki – co ta osoba szuka, jakim budżetem dysponuje, na jakim etapie decyzji jest – to dane prawie bezużyteczne po powrocie do biura.
Skanery kodów QR, aplikacje do zarządzania leadami i systemy CRM zintegrowane z eventami mogą znacząco ułatwić pracę. Część organizatorów targów udostępnia własne narzędzia do skanowania identyfikatorów uczestników – warto sprawdzić, co jest dostępne, i wdrożyć to do procesu zanim wyjdzie się na halę.
Niezależnie od narzędzia, zasada jest ta sama: dane muszą trafiać do jednego miejsca w czasie rzeczywistym, a nie być przepisywane z notatek po powrocie. Każdy wpis powinien zawierać minimum: imię i nazwisko, firmę, temat rozmowy, następny krok i kto odpowiada za follow-up.
Platformy eventowe, takie jak Gridaly, oferują funkcje wspierające zarządzanie uczestnikami i kontaktami na poziomie całego wydarzenia – od rejestracji po networking. W kontekście stoiska wystawcy mogą z nich korzystać m.in. do śledzenia interakcji i planowania spotkań z konkretnymi osobami.
Technologia nie zastępuje jednak rozmowy. Ekran na stoisku wyświetlający film o produkcie lub interaktywna prezentacja przyciąga uwagę i pozwala „przetrzymać" gościa, gdy przedstawiciel jest zajęty. To czas, który można wykorzystać na wstępne zbadanie potrzeb i zakwalifikowanie kontaktu jeszcze przed właściwą rozmową.
Targi kończą się w momencie zamknięcia hali. Follow-up zaczyna się najpóźniej następnego ranka – nie po tygodniu, gdy wszyscy zapomnieli już o rozmowie.
Dobry follow-up to nie masowa wysyłka maila do wszystkich zebranych kontaktów. To odpowiedź dostosowana do kontekstu: jeśli ktoś pytał o konkretny produkt, dostaje informację o tym produkcie. Jeśli ktoś był na wczesnym etapie rozpoznania rynku, dostaje materiały edukacyjne, a nie ofertę. Segmentacja, którą przeprowadzono na hali, decyduje o tym, czy follow-up w ogóle ma sens.
Warto też rozróżnić tempo: kontakty gorące – czyli osoby wyraźnie zainteresowane zakupem lub spotkaniem – powinny dostać wiadomość w ciągu 24 godzin. Pozostałe można obsłużyć w ciągu tygodnia, ale nie później. Po dwóch tygodniach od targów większość potencjalnych klientów zdążyła zapomnieć, że w ogóle rozmawiała z Twoją firmą.
Pytanie o to, jak odnieść sukces na targach, sprowadza się ostatecznie do tej właśnie sekwencji: cel przed wyjazdem, kwalifikacja na hali, follow-up zaraz po. Każdy z tych etapów bez pozostałych przynosi połowiczne efekty.
Tak – i to bardziej niż wiele firm jest skłonnych przyznać. Stoisko buduje pierwsze wrażenie, które decyduje, czy ktoś w ogóle podejdzie i czy po powrocie będzie Cię kojarzyć dobrze.
Nie chodzi o to, żeby wydawać fortunę na zabudowę. Chodzi o spójność: jeśli firma pozycjonuje się jako dostawca rozwiązań premium, a stoisko składa się z roll-upu i plastikowego stołu, sygnał jest odwrotny od zamierzonego. Wizerunek budowany latami w materiałach marketingowych może zostać nadszarpnięty w ciągu pięciu minut na hali.
Otwarte stoisko – bez barier oddzielających personel od korytarza – zazwyczaj przyciąga więcej kontaktów niż zamknięte. Wyjątkiem są sytuacje, gdy firma celowo zaprasza wyłącznie konkretnych gości, bo zależy jej na kontroli nad przebiegiem rozmowy lub chce ukryć część produktów przed konkurencją.
Doświadczenie marki – to, z jakimi emocjami ktoś odchodzi od stoiska – przekłada się bezpośrednio na to, czy follow-up w ogóle trafi na podatny grunt. Jeśli rozmowa była ciepła, konkretna i pomocna, wiadomość po targach zostanie przeczytana. Jeśli nie – wyląduje w koszu.
Najlepiej w ciągu 24–48 godzin od zakończenia targów, szczególnie dla kontaktów najbardziej zainteresowanych. Leady „ciepłe" stygną szybko – po tygodniu rozmówca może już nie pamiętać szczegółów Waszej rozmowy, a po dwóch tygodniach kontakt traci większość wartości. Szybkość reakcji jest jednym z najprostszych sposobów na wyróżnienie się wśród dziesiątek firm, które kontaktują się z tym samym potencjalnym klientem.
Wystarczy kilka prostych pytań: co firma robi, jaki problem chce rozwiązać, jaki ma horyzont decyzji i kto decyduje o zakupie. Na tej podstawie można w kilka minut ocenić, czy kontakt jest gorący, letni czy warto go po prostu dodać do listy mailingowej. Klucz to zapisanie oceny od razu, nie poleganie na pamięci.
Tak. Prelekcje, panele i przestrzenie networkingowe to miejsca, gdzie koncentrują się osoby zainteresowane konkretną tematyką. Aktywna obecność poza stoiskiem – zarówno przedstawicieli firmy, jak i personelu eventowego przemieszczającego się po hali – może przynieść więcej wartościowych kontaktów niż samo czekanie przy zabudowie.
Minimum to: imię i nazwisko, firma, stanowisko, temat rozmowy, szacowany etap gotowości zakupowej i osoba odpowiedzialna za follow-up. Przydatne jest też pole „następny krok" – co konkretnie ma się wydarzyć po targach. Bez tego dane kontaktowe są listą, a nie bazą sprzedażową.
Tak, jeśli jest odpowiednio skonfigurowana i używana na bieżąco. Aplikacje eventowe pozwalają skanować identyfikatory uczestników, zapisywać notatki kontekstowe i synchronizować dane z CRM-em. Wartość tkwi jednak nie w samej aplikacji, lecz w procesie: wszyscy z ekipy muszą wiedzieć, jak i kiedy jej używać.
Spróbować odtworzyć kontekst z pamięci i notatek, uzupełnić dane w CRM z flagą „niepełny kontekst" i wysłać neutralną wiadomość nawiązującą do targów – bez udawania, że się pamięta szczegóły rozmowy. To lepsze niż ignorowanie kontaktu, ale gorsze niż system, który zapobiega takiej sytuacji.